poniedziałek

Troszkę prywaty

ostatni weekend w Wiązowie, na fotkach moja córcia, ja i suka zwana Aresem (miała być psem), brak tylko Żony ale myślę, że następnym razem to nadrobimy.
Gdzieś kiedyś czytałem o fotografowaniu dzieci i pamiętam pytanie, które wydało mi się głupie – jak rozpoznać na fotce swoje dziecko – trzeba pamiętać jaki kolor dominuje w jego ubraniu i szukać takiej plamy na zdjęciu. Mela zaczyna tak śmigać, że teraz zrozumiałem/doceniłem o co chodzi J

Fotografia Ślubna przy dzieciach to brzydko mówiąc: pryszcz






1 komentarz: